niedziela, 20 kwietnia 2014

Scenariusz 40 "Kiedy wszystko obraca się przeciwko Tobie..."

Noc, sen Niny

G.: Wybrana! Czemu stoicie w miejscu? Może czas coś zrobić...
N.: Mam dosyć tego wszystkiego!
G.: Zawsze możesz zrzec się swojej mocy...
N.: Ale... jak to?
G.: Bardzo prosto. Na strychu znajduje się pod podłogą pewna skrzyneczka, włóż tam medalion i powiedz "Wyrzekam się swoich mocy" i będzie po wszystkim... Podłoga w tym miejscu jest charakterystyczna, więc znajdziesz je bez problemu.
N.: Nie... ja nie mogę tego zrobić... Jutro zwołam zebranie, zrobimy coś, cokolwiek...Mam przyjaciół, chłopaka - oni mi pomogą! Daj mi teraz spokój! <budzi się, przekłada na drugi bok, mówi cicho do siebie> Mam dość...

Następny dzień rano, jadalnia

<P. i M. siedzą, rozmawiając i śmiejąc się>
N.: <wchodzi, podchodzi do nich> Dziewczyny, musimy zrobić spotkanie Sibuny. Może być na przerwie obiadowej?
M.: Przepraszamy Nino, ale nie możemy wtedy. Nie może to poczekać do jutra?
N: <zmieszana> Ale to naprawdę ważne..
P.: Bez urazy, Nino, ale nie będziemy dla Ciebie zmieniać naszych planów.
N.: <patrzy smutno, wychodzi bez słowa>

Park przed szkołą

N.: <idzie sama, rozmyślając, zauważa Margaret i Fabiana, ustaje za murkiem, słysząc co mówią>
F.: Jesteś naprawdę wyjątkowa...
Mar.: <uśmiecha się> Wiesz, odkąd tylko przyjechałam zauważyłam, że jesteś kimś cudownym, poczułam, że muszę się do Ciebie zbliżyć...
F.: Mam wrażenie, że jedyna tak myślisz. Nina nie ma dla mnie czasu, żyje tylko zagadkami, czasem mam ochotę zakończyć ten związek.
N.: <słysząc co mówi, zsuwa się po murku cicho płacząc>
Mar.: Och, tak bardzo mi przykro... <zbliża się do niego>
F.: Masz takie piękne oczy... <całuje ją>
N.: <biegnie cicho, niezauważalnie w stronę szkoły>

Szkoła, sala artystyczna <Jerome, Mara, Alfie, Patricia, Matt, Joy>

N.: <idzie, zatrzymuje się przed salą, żeby otrzeć łzy, nagle słyszy rozmowę na je temat...>
Je.: Co? Znowu mamy być na jej każde zawołanie?!
P.: Robi z siebie jakąś gwiazdę.
Ma.: Myśli, że jeżeli jest wybraną, to jest od nas lepsza i tyle!
Al.: Wiecie, myślę, że pora to zakończyć... Jesteśmy dorośli, mamy przed sobą całe życie.
J.: Racja, pora zakończyć zabawę w Sibunę, narażamy tylko swoje życie.
N.: <biegnie do domu Anubisa>

Łazienka dziewczyn

N.: <stoi przed lustrem, płacze>
G.: Masz przyjaciół i chłopaka, którzy Ci pomogą, więc dlaczego płaczesz? <śmieje się>
N.: Pora to zakończyć...<wychodzi, idzie na strych>
G.: TAAAK, TAAAK! <śmieje się szyderczo>

Strych

N.: <szuka charakterystycznej deski, znajduje ją po pewnym czasie i zdejmuje naszyjnik> Przepraszam Sarah, to już dłużej nie ma sensu... <wkłada do pudełka medalion> Wyrzekam się mojej mocy! <medalion zaczyna świecić na czerwono na cały pokój, jego moc popycha ją na ścianę, po pewnym czasie wszystko znika, pudełka z medalionem nie ma> Pora, żeby największy problem moich przyjaciół zniknął...

Kilka godzin później, salon <siedzą członkowie Sibuny, oprócz Eddiego i Niny>

P.: <trzyma się za głowę> Nie wiem co się stało... nie pamiętam nic z ostatnich kilku godzin.
J.: Mam to samo, ostatnia rzecz, którą pamiętam to jak wczoraj wieczorem przed spaniem czytałam gazetę.
Ma.: Nie mam pojęcia co się z nami stało, ale na pewno nic dobrego...
Al.: Mam też przeczucie, że zrobiliśmy coś bardzo głupiego.
F.: Gdzie jest Nina i Eddie?
E.: <wbiega, nie było go przed ostatnich kilka godzin> JEST Z WAMI NINA?
Mar.: Nie... nie wiemy co się stało, nie pamiętamy nic z wydarzeń od wczorajszego wieczora, nawet nie wiemy czy ją dzisiaj spotkaliśmy.
E.: Och, coś mi się wydaje, że spotkaliście! <biegnie do pokoju Niny, który jest pusty, nie ma jej rzeczy, wraca do salonu> No to pięknie! <siada załamany na kanapę>
F.: Człowieku, możesz powiedzieć o co chodzi...
E.: Jasne, w skrócie... Całowałeś się z Margaret, Nina była tego świadkiem, mówiłeś też, że chcesz zakończyć związek z Niną, bo masz jej dość, wcześniej gdy Nina zapytała Marę i Patricię czy będą na zebraniu Sibuny, one powiedziały, że nie rzucą dla nie swoich planów, potem po zobaczeniu tego pocałunku, pobiegła do szkoły tam cała reszta rozmawiała o tym, że Sibuna nie ma już sensu i nie będziecie narażać więcej swojego życia, mówiliście, że Nina jest samolubna, ona to oczywiście słyszała... Potem pobiegła do domu, na strych, gdzie wsadziła medalion do specjalnego pudełka i wypowiadając pewne słowa, wyrzekła się mocy Wybranej... A teraz wyjechała z myślą, że była dla was tylko problemem... Skąd to wiem? Miałem wizję, przez wszystkie godziny zostałem uwięziony w piwnicy, jestem Osirionem, więc Senkhara nie mogła mną manipulować, wami tak. Wiedziała, że przeszkodziłbym jej w planie, więc mnie uwięziła...
Si.: <są zszokowani i załamani>
F.: <ma łzy w oczach> Nie... Dlaczego akurat w taki sposób?! Co teraz będzie?! Co z Niną, co z naszym życiem? Co z naszym związkiem... <zaczął płakać>
P.: <przytula go> Weź się w garść... Wymyślimy coś! Prawda, Eddie?
E.: <milczy>
P.: <krzyczy z płaczem> Eddie, odpowiedz!
E.: <wzdycha> Nie mam pojęcia co teraz będzie...


Witam w wielkanocny wieczór! :D Zaskoczeni, nieprawdaż? No lubię tak czasem zaskoczyć :P Tak właśnie kończy się moja seria opowiadań ;D okropnie, wiem :P Może coś z tym jeszcze zrobię, jakąś krótką serię opowiadań kontynuujących to coś ;d No to, cóż. Lecę dalej się nudzić :D
Życzę, żeby jutrzejszy dzień był bardzo mokry! :*


Alexandra ;3

sobota, 11 stycznia 2014

Scenariusz 39

Hello!

Dawno mnie tu nie było, ale mam dla was nowy scenariusz dłuuuuugo oczekiwany, ale króciutki :( Niestety, ale chyba odchodzę z tego bloga. :( To jest decyzja na dzień dzisiejszy, może ulegnie zmianie. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Jednak nie rzucam pisania. Z przyjaciółką mamy nowy blog War Of Hearts klikajcie, czytajcie, komentujcie :) Zapraszam do czytania.


Dom Anubisa, hol

A: <schodzi z walizkami>
W: <czekają na nią>
A: <patrzy na nich> Och, będzie mi was brakować <przytula każdego po kolei>
N: <zaczyna płakać przytulając Amber>
A: <do ucha, płacząc> Kochana, pamiętaj, że zawsze będziesz moją najlepszą przyjaciółką. Zdzwoń kiedy tylko chcesz, jeśli tylko będziesz miała jakiś kłopot.
T: Amber, gwiazdko. Taksówka czeka. <smutno>
A: <ociera łzy> No, to czas jechać... Żegnajcie kochani... <macha i wychodzi>
N: <biegnie na górę>

Salon, obiad <nie ma Niny i Alfiego>

Mar: Trudy, teraz gdy Amber wyjechała, może ja i Kara przeniesiemy się do Niny?
T: O, gwiazdki! To świetny pomysł, Nina bardzo to przeżywa...
Ma: Alfie też... Z nikim nie chce rozmawiać.
K.T: Czas leczy rany... musimy dać im czas.
T: Dokładnie, wszystkim nam będzie brakować Amber... Ale teraz jedzcie, bo wystygnie.


Pokój Niny, Margaret i K.T.

N: <leży, czyta książkę>
Mar, K.T: <wchodzą>
Mar: Nino, czy zgodzisz się żebyśmy zamieszkały tutaj z tobą?
N: <uśmiecha się> Jasne, bardzo się cieszę.
K.T: <siada obok niej> Wiem, że nie zastąpimy ci Amber, ale może kiedyś uda nam się zaprzyjaźnić...
N: Jestem pewna, że się uda.
Mar: <uśmiech>

Pokój Fabiana i Eddiego

E: <dostaje smsa> "Dzisiaj zebranie po kolacji, na strychu. Przekaż reszcie. Nina"
F: Kto to?
E: Nina, dzisiaj po kolacji zebranie na strychu. <wychodzi>

Strych, zebranie

N: Musimy zacząć działać...
P: Co masz dokładnie na myśli?
N: Znalezienie krzyża, jak najszybciej.
E: Ale gdzie?
N: Domyślam się, że w pokoju pod labiryntem znajdziemy rozwiązanie.
Mar: <wchodzi> Heej... co tu się dzieje? <zaskoczona>
M: Świetnie...
Al: Mamy tu spotkanie... takie tam. Świeczkowisko.. opowiadamy sobie historie!
Mar: <speszona> Aaa... to ja już pójdę. <wychodzi>
F: Niefajnie ją potraktowaliśmy.
E: Przecież nic nie powiedzieliśmy, Fabian.
N: <patrzy na Fabiana> Widzę, że niektórzy BARDZO chcą Margaret w Sibunie... Jeśli wszyscy się zgodzą to może być z nami.
W: <milczą>
N: Nikt się nie wypowie? Eddie?
E: Obojętne mi to.
P: Według mnie to nie za dobry pomysł... ale możemy dać jej szansę.
Al: Na miejsce Amber...
M: <przytula Alfiego>
N: Maro, Jerome, co o tym myślicie?
Je, M: <kiwają głowami na tak>
N: Matt?
Ma: Luzik, może być.
F: <uśmiecha się>
N: Marzenia się spełniają, Fabian. Ty jej to powiesz. Koniec zebrania. <chce wyjść>
P: Nino, ale chyba nie skończyłaś czegoś mówić.
N: Um... źle się czuję, możemy zrobić te spotkanie jutro? Na długiej przerwie?
M: W porządku. Chodźmy.
W: <wychodzą>
E: <wstając, mówi do Fabiana> Ty to umiesz dziewczynę zdenerwować jak nikt inny. <wychodzi>
F: <wychodzi>

Pokój N, Mar, K.T <nie ma Kary>

N: <czyta książkę>
Mar: <siedzi przy laptopie>
F: <puka, wchodzi> Cześć dziewczyny.
Mar: <uśmiecha się> Fabian! Hej.
N: <patrzy na nich> Idę na dół się napić. <wychodzi>
F: <siada na łóżku Niny> Margaret, wczoraj kiedy przyszłaś na strych.. to nie było żadne świeczkowisko. To co powiem możesz uznać za głupie i nieprawdziwe, ale to wszystko na prawdę.
<opowiada jej o klubie, przygodach itd>
Mar: <siedzi zaskoczona> Wow! To mnie zaskoczyłeś...
F: <śmieje się> Wiem. Rozmawialiśmy wczoraj i jeżeli byś chciała to możesz do nas dołączyć, pomoc może nam się przydać. Ale musisz wiedzieć, że to nie jest do końca bezpieczne.
Mar: Nie boję się. Chętnie do was dołączę! Jej! To może być cudowne, z dreszczykiem przeżycie! Dziękuję, Fabian! <rzuca mu się na szyję i przytula>
F: <śmieje się>
N: <wchodzi, pod nosem> Jak słodko.
Mar, F: <odrywają się od siebie>
F: To ja-a lepiej już pójdę... Dobranoc. <wychodzi>
Mar: Mmm, szefowo! Jakie to podniecające z tobą mieszkać.
N: Szefowo?
Mar: No wiesz, jesteś Wybraną, szefową Sibuny.
N: O.K... Tylko postaraj się powstrzymać swoją radość, K.T o niczym nie wie. I ma się nie dowiedzieć, to niebezpieczne.
Mar: Milczę, możesz na mnie liczyć.
N: <uśmiecha się lekko> To fajnie.



Tak więc jak na razie, wstrzymuję pisanie na tym blogu, jednak coś mi się zdaję, że wrócę prędzej czy później, bo nie dokończyłam tej opowieści a ja nie lubię zostawiać niedokończonych spraw :) Tak więc raz jeszcze polecam nowego bloga:


War Of Hearts


Buziaki!

piątek, 28 czerwca 2013

"Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca."

Witajcie.

Zabawnie jest po tylu miesiącach napisać nowego posta... Nie. Nie jest zabawnie. Jest bardzo ciężko to zrobić. W zasadzie sama nie wiem po co teraz to piszę? Zostawiłam bloga, Ola też mi powiedziała, że pisać nie będzie. Nie lubię zostawiać niedokończonych spraw. Sama nie wiem co mam teraz zrobić z blogiem. Dokończę zaczętą historię. To na pewno. Planuję skończyć na 50. A co dalej? Zrezygnować z tej cudownej przygody? Czy ją kontynuować? Nie zdecydowałam jeszcze. Ostatnio wszystkie sprawy w moim życiu są pod znakiem zapytania. Ten przepiękny cytat w tytule jest autorstwa Joseph'a Conrad'a. Zawsze trzeba podążać za swoimi marzeniami. Założyłam tego bloga, bo było to moim marzeniem, ale czy warto nadal je realizować. Nie jestem w stanie sama podjąć decyzji co mam zrobić z blogiem. Pomimo wszystko HoA pozostanie w moim sercu... Pomimo tego 3 sezonu, który stał się prawie innym serialem. W moim sercu nie będzie na pewno żadnych Mabianów czy innych par, które powstały żeby tylko być, ale tu zawsze pozostaną pary najprawdziwsze. Przynajmniej dla mnie :) Postaram się w najbliższym czasie dodać kolejny scenariusz.

Pozdrawiam :)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Scenariusz 38

 Heej ;*

Specjalnie na życzenie Ani dodaję scenariusz, jest Peddie :) Przepraszam, za nieregularne dodawanie notek. Miałam karę... teraz dostałam trzy jedynki z geografii.. co u mnie jest wielkim upadkiem... do tego przygotowuję się do konkursu piosenki niemieckiej :) A teraz scenariusz:


Sobota, ranek
Pokój Amber i Niny

N: <budzi się>
A: <siedzi na łóżku zapłakana>
N: Amber! Co się stało? <przytula ją>
A: Nino... ja...
N: Spokojnie, o co chodzi?
A: Dostałam propozycję wyjazdu do Szkoły Mody...
N: To świetnie, zawsze o tym marzyłaś! Ale czemu płaczesz?
A: Bardzo chcę tam jechać, ale nie mogę cię zostawić... nie mogę zostawić Sibuny.
N: <uśmiecha się> Kochana Amber... zawsze myślisz o innych, ale czas żebyś spełniła swoje marzenie, jedź. My sobie poradzimy.
A: <uśmiecha się> Dziękuję, bardzo mi zależy na tej szkole.
N: Wiem. <przytula ją> Będzie mi ciebie brakowało!
A: Pamiętaj, zawsze będziesz moją najlepszą przyjaciółką!
N: Och, Amber ty moją też. <ma łzy w oczach>
A: Błagam tylko się nie rozklejaj bo obie będziemy płakać.
N: <śmieje się przez łzy> Ok, kiedy wyjeżdżasz?
A: <smutno> Jutro wieczorem...
N: Kiedy powiesz reszcie i... Alfiemu?
A: Jemu powiem na spacerze. Musimy pomyśleć co będzie z nami... a reszcie ogłoszę na obiedzie.
N: <jest smutna>
A: <uśmiecha się lekko> Chodź na śniadanie.
N,A: <wychodzą>

Jadalnia <nie ma Niny i Amber>

E: <do Pat> Co powiesz na spacer po śniadaniu?
P: Hm.. nie.
E: Dlaczego?
P: Może powinieneś zaprosić kogoś innego, na przykład Ninę?
F: Nina jest zajęta. <uśmiech>
P: Oo, nie może spotkać się z Eddiem bo ma coś do zrobienia?
F: Jest zajęta przeze mnie. I nie tylko dzisiaj. <śmieje się>
P: <patrzy na Fabiana>
E: To jak?
P: Niech będzie...
N,A: <wchodzą>
Ma: Nino, płakałaś?
N: Um... <patrzy na Amber> Nie, coś... wpadło mi do oka. <siada>
Al: Może chcesz korepetycje z kłamania? Bo słabo ci to wychodzi. <śmieje się>
N: Nie, dzięki Alfie. Jakoś sobie poradzę. <uśmiecha się>
F: <wychodzi>
J: Pokłóciliście się?
N: Nie... nie wiem o co chodzi tym razem. Później do niego pójdę.
A: Alfie, może przejdziemy się trochę potem?
Al: Jasne, księżniczko. <uśmiecha się>

W pokoju K.T. i Margaret

Mar: Dwie singielki mieszkające razem, super. <śmieje się>
K.T.: Ta, ale ty przynajmniej komuś się podobasz.
Mar: Ja? Ciekawe komu?
K.T.: Jeromowi, nie mów, że nie zauważyłaś...
Mar: Przestań on jest z Marą!
K.T.: No, ale może ty wpadłaś mu w oko.
Mar: Och, Kara! Lepiej popatrz na Matt'a.
K.T.: Po co?
Mar: Widać, że bardzo cię lubi.
K.T.: Matt?! Ten Matt? Niee, dla niego liczy się tylko Joy.
Mar: Nie byłabym tego pewna,moja droga.
K.T.: W zasadzie, jest całkiem niezły <śmieje się>
Mar: Fabian też niczego sobie...
K.T.: Nie żartuj... w Fabianie?!
Mar: Proszę, nie mów nikogo. Bardzo lubię Ninę i nie odbiorę jej chłopaka.
K.T.: Na marne byś tylko się starała. On kocha tylko ją i nikt inny nie jest w stanie jej zastąpić.
Mar: Wiem... ale może zostaniemy przyjaciółmi.
K.T.: <patrzy zaniepokojona> Tak, tak...

Na spacerze Peddie

P: Więc... 
E: Więc...
P: Och! Po prostu mam dosyć! Cały czas spędzasz z Niną! Spodobała ci się prawda?
E: Cały czas? Porozmawiałem z nią wczoraj kilka razy, Patricio ty jesteś jedyną osobą, która mi się podoba, reszta mnie nie interesuje, uwierz.
P: <patrzy na niego> Ok... Ale o co chodziło?
E: <bierze głęboki oddech, opowiada jej wszystko co dowiedział się od Niny>
P: Wow... wyjątkowa czwórka?
E: Tak, my chyba mamy misję i musimy wygrać.
P: To znaczy, że jestem twoją wybranką? <uśmiecha się nieśmiało>
E: Oczywiście, że tak <kładzie ręce na jej biodrach>...i przepraszam, że narażam przez to twoje życie.
P: Nie przepraszaj, jednocześnie sprawiasz, że jest ono lepsze. <uśmiecha się>
Peddie: <całują się>

Spacer Amfie

A: Alfie, ja muszę ci coś powiedzieć... Wyjeżdżam.
Al: Co? Ale... gdzie? Po co?
A: Dostałam propozycję nauki w Szkole Mody. To moje marzenie, Alfie.
Al: <smutny> Wiem, ale... co z nami?
A: Może... nie chcę cię zatrzymywać Alfie, kiedy mnie tu nie będzie, masz prawo znaleźć kogoś innego. Nie wiem czy wrócę... to nie ma sensu. 
Al: Zawsze będę o tobie pamiętał... <całuje ją i odchodzi>
A: <zaczyna płakać>

W pokoju Fabiana i Eddiego

F: <gra na gitarze>
N: <wchodzi, siada obok>
F: <przestaje grać>
N: Graj dalej, proszę.
F: <gra>
N: <kładzie głowę na jego ramieniu> Kocham słuchać jak grasz.
F: <uśmiecha się do niej, odkłada gitarę> Czemu byłaś smutna?
N: Dowiedziałbyś na kolacji jak wszyscy, ale dobrze... ode mnie też możesz się dowiedzieć. Amber wyjeżdża do Szkoły Mody... 
F: To już rozumiem czemu płakałaś...
N: Będzie mi jej brakowało. <płacze>
F: <przytula ją> Wiem, mi również, ale ona nigdy o tobie nie zapomni. Będziecie też do siebie dzwoniły.
N: Wiem, ale to i tak osoba, której najbardziej ufam. Ona i ty...
F: <uśmiecha się> 
N: <przytula go i całuje w policzek> Chcę być z tobą ciągle... do końca życia.
F: <patrzy w dal> I jeden dzień dłużej...

Pojawiły się gify, pierwszy i pewnie ostatni raz. Od razu przepraszam wszystkich urażonych, którzy uważają, że ściągam, ale uważam, że gify są fajne. Nawet bardzo :)

Żegnam, paaa ;*

PS A tu posłuchajcie sobie piosenki, którą śpiewam w ducie z moim kolegą, okazało się, że oprócz tego muszę przygotować drugą, solo... -.-

http://www.youtube.com/watch?feature=youtube_gdata_player&v=4OjVg8L9CWM

niedziela, 31 marca 2013

Scenariusz 9/ by Ola

Przez śnieżyce zasuwając się przebija siny zając. Za nim jajo dzielnie pędzi choć zimówki ktoś mu zwędził. Pewnie wina to baranka, bo od rana jest na sankach! Kurczak nie chce wyjść z skorupy, bo pogoda jest do dupy. Gdzieś widziano mikołaja...    to są WIELKANOCNE JAJA.       
 Wesołych Świąt wszystkim i mokrego dyngusa!! :D 

___________________________________________________
 
   Była sobota, rankiem nikt nie spodziewał się co się stanie. Nina i Fabian zostali w pokoju, aby porozmawiać, a reszta poszła na śniadanie.
- Mam już dość tego wszystkiego, nie mamy czasu dla siebie- powiedział Fabian
- Mi też nie jest lekko, ale nic nie możemy zrobić jak nie chcemy, aby ktoś umarł- mówiła Nina
- Musi być jakiś sposób żeby Senkhara zniknęła
- Na razie o tym nie mówmy dobrze wiesz, że ona może to słyszeć- stanowczo Nina
- Masz rację, może pójdziemy dzisiaj na spacer żeby trochę odreagować? - zaproponował Fabian
- Bardzo bym chciała, ale nie chcę nikogo narażać. Może do czasu rozwiązania będzie lepiej jak zerwiemy...- ze łzami w oczach Nina
- Na prawdę tego chcesz?! Znowu uciekać od tego wszystkiego? . Jak chcesz powiedział Fabian
i wyszedł.
- Fabian, stój!- krzyknęła Nina i zaciągnęła go do pokoju
- Przepraszam, to wszystko mnie już wykańcza. Nie chcę abyśmy zerwali- powiedziała
i pierwszy raz od dłuższego czasu pocałowała go .
- To dobrze- z uśmiechem Fabian .
I całowali się tak przez dłuższy czas dopóki do pokoju nie weszła Victoria.
- Żałosne- ze śmiechem Victoria
- Ty jesteś żałosna i wyjdź stąd- powiedział Fabian
- To mój pokój i mogę robić w nim co chcę, a ty nie masz nic do tego - powiedziała i wyszła.
- Ale ona mnie denerwuje- zezłoszczony Fabian
- A jak to tak naprawdę pomiędzy wami jest, czemu się ciągle kłócicie? - spytała Nina
- Szkoda gadać, chodźmy lepiej na dół - odpowiedział
Gdy byli na dole zauważyli coś niepokojącego. Amber, Alfie, Patricia i Joy wyglądali na chorych.
- Co wam jest? - spytała Nina
- Nie wiemy, to przez to jedzenie- powiedział Alfie
- Trudy, kilka osób źle się czuje, może coś było w jedzeniu?- zapytała Nina
- Ja dzisiaj gwiazdeczki nie robiłam śniadania- odpowiedziała Trudy
- To kto robił?- ironicznie Fabian
- Vera, wyręczyła mnie. Ale to tylko dzisiaj. Zaraz  ich oglądnę - powiedziała Trudy
- Czyli to nowy plan Very i Victora - powiedział Fabian
- Na to wygląda lepiej nie jedzmy tego. To chyba dzisiaj zrobimy se wolne. To jak z tym spacerem? -
z uśmiechem Nina
- Oczywiście- odpowiedział
Trudy stwierdziła, że jak Amber i reszta poleżą w łóżkach 3 dni to powinno się im polepszyć.
Tymczasem do salonu wszedł wściekły Victor.
- Skradziono z mojego gabinetu cenny przedmiot. Wszyscy tu zostaniecie, a Vera sprawdzi wasze pokoje. Lepiej dla tego kogoś żeby się teraz przyznał- krzyknął
- To teraz ona od tego tu jest?- ze śmiechem Jerome
Victor dał mu szczoteczkę i powiedział, że wszystkie kabiny mają dziś lśnić.
- Dobrze schowałeś?- szeptem Nina
- Tak sądzę, na pewno nie znajdą- odpowiedział Eddie .
Po przeszukaniu wszystkich pokoi i toreb Vera nic nie znalazła.
- Idziemy?- spytał Fabian
- Tak, chodźmy - odpowiedziała Nina
Wyszli tak, że nikt nie zauważył, że ich nie ma. Poszli do lasu .

- Wiesz bardzo ładnie dziś wyglądasz- mówił Fabian
- Dziękuję ty też .
I tak spędzili pół dnia spacerując, rozmawiając, całując i  przytulając się .
- Może zajrzymy do biblioteki?- z uśmiechem Nina
- Możemy, tylko zaraz wracajmy, bo zaczną się o nas martwić.
W bibliotece przeglądali książki.
- Idziemy tajemniczym przejściem- zapytał Fabian
- No już nie jest takie tajemnicze...
Weszli i szli przez tunele. Na końcu zauważyli drzwi, których wcześniej tam nie było.
- Nino, kolejna zagadka...
- Chodźmy już stąd. Powiemy reszcie jak wyzdrowieją.
Wrócili do domu Anubisa i zajęli się przyjaciółmi.

sobota, 30 marca 2013

Scenariusz 37 ;)

Ranek, pokój Fabiana i Eddiego <nie ma Fabiana>

N: <siedzi na krześle, czesze włosy>
E: <budzi się> Nina?
N: <odwraca się> O, hej...
E: Um... co ty tu robisz?
N: Wczoraj schodziłam z Fabianem do tunelu, Victor prawie nas przyłapał i musiałam spać u was.
E: Aa, no to spoko. Dowiedzieliście się czegoś?
N: Eddie... ja znalazłam tam kartkę. <ma łzy w oczach>
E: Nino? Co tam było napisane?
N: "Wyjątkowa czwórka gorzko pożałuje, że ze mną zadarła" I... to było napisane krwią.
E: <wystraszony> Wyjątkowa czwórka?
N: Wybrana, Osirion, ale nie wiem kim jest pozostała dwójka...
E: Fabian... ukochany Wybranej...
N: <ze łzami w oczach> Patricia... ukochana Osiriona...
E: Niemożliwe... narażamy ich na wielkie niebezpieczeństwo!
N: Powinniśmy im powiedzieć?
E: Nie wiem... na razie lepiej zachowajmy to w tajemnicy.
N: <kiwa głową> 
F: <wchodzi> Cześć. <widzi zapłakaną Ninę> Co się dzieje? <przytula ją>
N: <ociera łzy> Em... nic, w porządku. Ja już lepiej pójdę. <wychodzi>
F: <patrzy na Eddiego zdezorientowany>
E: Co? <wychodzi>

Szkoła, przerwa

M: <podchodzi do Jerome'a> Wszystko w porządku, Jerome?
Je: <przytula ją> Jasne, jest ok.
M: Wczoraj dziwnie się zachowywałeś...
Je: Wiem, miałem jakiś gorszy dzień. Przepraszam.
M: <uśmiecha się> Kocham cię, Jerome. <przytula go>
Je: <uśmiecha się>

Trochę dalej

N: <stoi przy szafce>
E: <podchodzi do niej> Musimy im powiedzieć!
N: Owszem. Fabian chyba myśli, że ja i ty...wiesz.
E: Taaa... Patricia to samo, absurd.
N: I to jaki, kocham tylko jego.
E: A ja ją. <śmieje się>
N:Oboje teraz na nas patrzą.
E: <odwraca się>
N: <bije go w ramię> Nie patrz się tam! 
E: Ała! Ok, ok!
N: Jeżeli będzie konieczność to im powiemy.
E: Dobra. Chodźmy do klasy.

Szkoła, lekcja

Nau: Tak jak mówiłam będziecie robili projekty. Teraz rozdam wam tematy.<rozdaje>
N: <do Fabiana> Może zaczniemy dzisiaj robić ten projekt? Spędzimy trochę czasu razem... <uśmiecha się lekko>
F: Jasne, jeżeli nie jesteś umówiona z Eddiem...
N: <uśmiecha się> To po obiedzie u ciebie?
F: W porządku.
Mar: <do Jerome'a> Ty jesteś Jerome, tak?
Je: To ja.
Mar: Spoko, robimy razem projekt, nie? Może zaczniemy od razu po szkole?
Je: Ok, nie ma problemu.
Mar: Super, to po lekcjach u mnie w pokoju. <odwraca się>

W drodze do domu <Fabian, Amber, Alfie, Patricia>

A: Dlaczego nie poczekaliśmy na Ninę?
Al: I na Eddiego.
P: Bo nie!
A: Wow, spokojnie... Wyczuwam negatywną energię. O co chodzi?
F: Bo... myślimy, że Eddie i Nina... spotykają się ze sobą.
A,Al: <wybuchają śmiechem>
P: Bawi to was?
A,Al: <dalej się śmieją>
A: <dalej rozbawiona> Okeey, to był naprawdę dobry żart.
F: Ale my nie żartujemy.
Al: Nina i Eddie? Razem? 
A: Oboje nie widzą świata poza wami.
P: To dlaczego cały czas dzisiaj chodzą razem?
A: Nie wiem, ale może najpierw z nimi pogadajcie a potem ich osądzajcie o zdrady. <bierze Alfiego za rękę, odchodzą>

W pokoju Jerome'a, Alfiego, Matt'a <sam Jerome>

Mar: <wchodzi> Heej.
Je: Cześć. Siadaj.
Mar: <siada> Tak więc nasz temat to "Miłość w literaturze"
Je: Myślałaś jak możemy to zrobić?
Mar: Przedstawienie?
Je: <śmieje się> Miłosne?
Mar: Czemu nie? Chyba, że ci to przeszkadza.
Je: Nie, jest w porządku. Więc najpierw musimy...?
Mar: Napisać scenariusz <uśmiecha się>
Je: To do roboty! <uśmiech>

W pokoju Fabiana i Eddiego <sam Fabian>

N: <puka> 
F: Proszę.
N: <wchodzi> Jestem...
F: Ekstra, chodź. 
N: <siada obok niego, wyciąga notatki> "Muzyka, która nas otacza" Całkiem przyjemny temat, prawda?
F: Tak, tak...
N: <zmieszana> Um, tak...więc jakieś propozycje?
F: <po chwili> Musimy porozmawiać.
N: Wiedziałam, że z tego projektu teraz nic nie będzie... Więc, rozmawiajmy...
F: Zdam ci jedno pytanie. Kochasz Eddiego?
N: <patrzy na niego> Fabian...
F: Nino, muszę to wiedzieć. Jesteś dla mnie najważniejsza i będę o ciebie walczył!
N: <całuje go namiętnie.> Liczysz się tylko ty. Kocham cię. <przytula go>
F: <całuje ją> Ja ciebie też kocham.
N: <uśmiech> Wiem, że chcesz wiedzieć o co chodzi z Eddiem...
F: Nie ukrywam, chcę.
N: Dobrze, więc ci powiem. Gdy wczoraj zeszliśmy na dół... tak kartka... "Wyjątkowa czwórka gorzko pożałuje, że ze mną zadarła" te słowa były napisane krwią...
F: <patrzy na nią> Nino...
N: Wyjątkowa czwórka... Wybrana, czyli ja; Osirion, Eddie... oraz ukochani Wybranej i Osiriona... Patricia... i ty. <zaczyna płakać>
F: <przerażony, przytula ją> Spokojnie Nino... Damy radę. 
N: Przepraszam, że przeze mnie narażasz swoje życie.
F: Moje życie bez ciebie nie miałoby sensu. <całuje ją> Pokonamy zło... Wszystko wróci do normy, obiecuję ci... <przytula ją>

Kochani! Wróciłam do żywych wraz z nowym scenariuszem :) Mam nadzieję, że wam się podoba :D Trochę krótki, ale mało czasu, trzeba pomagać w domu ^^ Dawno mnie tu nie było i bardzo przeeeepraszam! Postaram się to jakoś wynagrodzić ;) jeszcze nie wiem kiedy, ale kiedyś na pewno xd Już teraz chcę wam złożyć życzenia, gdyż napiszę dopiero po świętach kolejną notkę. 

Tak więc, życzę Wam spokojnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół, dużo Łask Bożych, zdrowia, miłości i uśmiechu na każdy dzień :) Bawcie się dobrze w Lany Poniedziałek, chociaż pogoda niezbyt wiosenna :) 

WESOŁYCH ŚWIĄT :*


piątek, 29 marca 2013

Scenariusz 8/ by Ola

 Chcieliście to macie :p 
___________________________________

Nikt nie mógł uwierzyć kogo zobaczył...
- Dzień dobry , jak wam minęły wakacje?- zapytała Vera
Jednak nikt jej nie odpowiedział, więc poszła na górę.
- Jak to możliwe, co ona tu robi?!- krzyknęła Amber
- Nie wiem, ale w tym jest coś dziwnego i my się dowiemy co- powiedziała Nina i zrobiła znak sibuny.
- Może porozmawiaj z Victorem? - powiedział Alfie
- Słyszeliście co powiedział jego ojciec, lepiej mu nic nie mówić. Sami się jakoś dowiemy,
a teraz zajmijmy się zagadką.
Było to jakieś pismo, ale nikt nie wiedział z jakiego języka.
- Spróbuję to rozgryźć wieczorem, a teraz chodźmy na górę...- powiedział Fabian
Wszyscy poszli podsłuchiwać rozmowę Victora z Verą.
- Teraz musi nam się udać, nic ani nikt nie stanie nam na przeszkodzie - mówiła Vera
- Dzieciaki zaczęły węszyć myślałem  że już przekonałem Ninę, ale chyba jednak nie, więc musimy wymyślić coś innego- odpowiedział Victor
- Teraz to ja się najlepiej rozpakuję, spotkajmy się tam gdzie zawsze.
Wszyscy szybko poszli do pokoju Niny.
- O jakim miejscu mówili?
- Już wiem co zrobimy żeby się dowiedzieć- powiedziała Nina. Ja , Eddie i Patricia pójdziemy  ich śledzić, a reszta w tym czasie weźmie z jego gabinetu klucze i pójdzie do szkoły
- Dobry pomysł Nino- powiedziała Amber
Po kolacji Eddie zauważył, że Victor i Vera gdzieś idą.
- Patrzcie, trzeba działać- powiedział
Wszyscy poszli według umówionego wcześniej planu.
Nina i reszta byli bardzo zdziwieni, gdy dowiedzieli się, że Vera i Victor idą do szkoły!
Nie wiedzieli co robić, więc umówili się, że Fabian i reszta będą szukać w 2 części szkoły.
- Nic nie słychać- powiedziała Nina
- Może lepiej pójdziemy do reszty tu i tak nic się nie dowiemy- odpowiedziała Patricia
- Dobrze chodźmy.
Znaleźli ich w sali.
- Co wy tu robicie? - zapytał Fabian
- Nie było nic słychać co mówią, więc przyszliśmy tu, macie coś?
- Tutaj za tym obrazem jest jakiś tekst!- krzyknęła Amber.
- Przetłumaczona zagadka, brawo?!- zachwycony Eddie
- Tak, ale zobaczcie- powiedział Fabian. ,,Klucz do tej zagadki znajdziecie w tym tajemniczym przedmiocie,,
- Czyli, że upuściliśmy! - krzyknęła Nina
- Ktoś idzie!- krzyknął Alfie
- Vera i Victor, uciekajmy- powiedziała Patricia
Na szczęście udało się im uciec.
- To musi być u Victora, to jedyna okazja kiedy go nie ma- powiedziała Nina
- To niebezpieczne, więc ty i Fabian idźcie tam, ja pójdę na czaty , a reszta spać, żeby nic nie podejrzewali - powiedział Eddie
- To nie sprawiedliwe!- krzyknęła Amber
- To dla naszego dobra- tłumacząc Nina .
Przekonali i zaczęli działać.
- Pewnie trzyma to w szafce- szepnął Fabian
- Sprawdźmy- odpowiedziała Nina
- Potrzebny klucz...
- Myślmy szybko- mówiła Nina
- Szuflada!- krzyknął Fabian
- Cicho, sprawdźmy
- Nic nie ma, ale popatrz na kruka- szepnęła Nina
Nagle przyszedł Eddie.
- Zbliżają się, pospieszcie się!- krzyczał
- Sprawdź szybko w kruku- powiedziała Nina
- Bingo, jest! - szczęśliwy Fabian
Klucz pasował jak ulał i rzeczywiście w szafce był jakiś przedmiot.
- Szybko wchodzą- pospieszał Eddie
- Eddie ty go weź ciebie najmniej będą podejrzewać, schowaj dobrze- stanowczo Nina
- Dobra, zwijajmy się- powiedział Eddie chowając tajemniczy przedmiot.
Fabian musiał iść spać do Niny, ponieważ nie dał by rady już zejść.
- Ja pójdę do Patrici.- powiedział Eddie
I tak poszli do pokojów. Amber i Victoria już spały, w następnym pokoju wydawało się, że Joy też.
- Macie coś?- zapytała Patricia
Eddie pokazał jej przedmiot.
- Co tam macie?- wstała Joy
- Nic, muszę tu dziś spać więc dobranoc - powiedział Eddie, zgasił lampkę i położył się koło Patrici.
- Aha, dobra - wkurzona Joy.
W pokoju Niny było inaczej. Od razu się położyli spać, Fabian pocałował Ninę, przytulił się do niej i poszli spać.

Jak się podoba? :) Piszcie w kom.  Dobranoc :* .